brudne podwórka skórka
od pomarańczy
tańczy brak tlenu zapach końca
po klatkach schodowych spływa czas
dawne lata este este w nas
nas odbiera czas jak robaki
w schodach zatęchłych chłosta lat
giętkie stopnie koleiny wydeptane na stopy
stropy miękkie wyciśnięte przez krzesła i brzuchy
czas rozklekotana paczka
czas na miękkie ściany
lepka zgnilizna krat
uwięziły nas ramy
natrętna przędza lat
puenta hałaśliwego wnuka
który nas nie zna
nie chce czuć naszych ciał
nie chce pamiętać
oddechy dziadków
panów w dziwnych ubraniach
w świetności schodów poznania
pod górę wchodzimy od lat
po pas w czas stajemy na wznak
historię piszemy z nadania
przeklęty czas oddychania
na wspak
od nowa na czas
zmartwychwstania – smak
nosimy stare ubrania?
tak.